Anime: Arslan Senki (TV)

The Heroic Legend of Arslan, アルスラーン戦記,
OPIS:

Królestwo Pars na Bliskim Wschodzie. 14-letni książę Arslan pewnego dnia traci wszystko podczas krwawej bitwy z Lusitanią – wrogim państwem zdominowanym przez religijnych fanatyków. Młody bohater musi uciekać przed najeźdźcami dowodzonymi przez Srebrną Maskę, ale jednocześnie chce przywrócić wolność swojemu królestwu. W tym celu zbiera barwną grupę sojuszników: byłego żołnierza, wojowniczą kapłankę, genialnego stratega, przebiegłego szpiega oraz barda.

Gatunki:
Grupy docelowe:
Pozostałe tagi:
Rodzaje postaci:

Powiązane Serie

Postacie

character

Elam

Główna

staff
character

Guibu

Główna

staff

KENN

jp

character

Andragoras

Drugoplanowa

staff
character

Archbishop

Drugoplanowa

staff
character

Silvermask

Drugoplanowa

staff

Obsada

character

UVERworld

Wykonawca Piosenki Przewodniej

character

NICO Touches the Walls

Wykonawca Piosenki Przewodniej

Recenzje

  • user image

    Moja kolejna recenzja będzie dotyczyła nietypowego dla mnie anime. Nietypowego ze względu na odczucia, jakie po sobie pozostawiło, ale i nowy sposób opisywania historii. Oglądając Arslan Senki, miałem wielokrotnie wrażenie, że oglądam realistyczne bitwy i prawdziwych historycznych bohaterów. Fakt ten potęgował narrator, który komentował wydarzenia w sposób obiektywny i podawał daty wydarzeń. Przed oglądaniem myślałem, że będę oglądał rzeź dwóch bezmyślnych armii, ale się myliłem. Zamiast tego twórcy dali nam niesamowitą historię, która nie nudziła i została – co najważniejsze – dobrze wykonana. Już w połowie serii wiedziałem, że będę o niej pisał. Musiałem zmienić trochę sposób swojego oceniania. Nie dlatego, że ktoś mi narzucił, ale z własnej chęci doskonalenia się i jak najlepszego oddania się tytułowi.
    Fabuła 10/10
    Fabuła opiera się na podróży głównego bohatera, księcia Arslana, który w wyniku jednej bitwy stracił wszystko. Dlatego wyrusza na wyprawę, w której zbiera kompanów i szykuje się na przeciwstawienie barbarzyńcom, żeby uwolnić ojczyznę. Motyw, który powszechnie występował i występuje w słabszych filmach. Dlaczego więc oceniam ten tytuł tak wysoko? Mimo że Amerykanie znają się na produkcji filmów, to w większości wykorzystanie tego motywu idzie im beznadziejnie. Dzieje się tak, ponieważ zwykle mała grupka czterech lub pięciu osób samodzielnie robi wszystko. W Arslan Senki nie ma takiej głupoty. Oczywiście generałowie i główni bohaterowie są silniejsi od przeciętnych żołnierzy, ale czasem przegrywają i rozumieją, że niczego nie załatwią samodzielnie. Nie mamy bezmyślnej walki czwórki bohaterów na sto tysięcy żołnierzy z gatunku "jak najszybciej do przodu, a najlepiej jeszcze w linii prostej". Zamiast tego mamy ogromne bitwy, oblężenia, zasadzki, walki o władzę, zdrady i intrygi. Wydaje się to więc niesamowitym tytułem i takim też jest. Byłem zdumiony potęga wątków, które się rozgrywały. Walki trwały tyle, ile trzeba, bez niepotrzebnych przedłużeń, co umożliwiało szczegółowe przedstawienie większości postaci, a to naprawdę wielki wyczyn twórców. Do tego muszę wspomnieć, że nie mamy jednej czy dwóch wielkich bitew, ale kilkanaście, co jest sporym plusem dla fanów akcji.
    Grafika 10/10
    Grafika wyprzedziła moją wyobraźnię, a mam całkiem sporą. Niesamowite ukazanie miast, postaci i terenów, łącznie z lasami, górami i piaskami pustyni, sprawiało sporą przyjemność w oglądaniu. Atutem serii jest również fakt, że akcja nie dzieje się wyłącznie na terenach jednego państwa, co umożliwiło twórcom stworzenie "drugiego świata", który został przedstawiony wyjątkowo w stosunku do Pars. Nie miałem problemów z odróżnieniem bohaterów. Generałowie różnili się między sobą i innymi postaciami w sposób, który nawet ułatwiał zapamiętanie ich imion, co, muszę przyznać, przychodzi mi zawsze z lekkimi trudnościami.
    Muzyka 10/10
    Nie będę opisywał openingu i endingu. Szczerze, obejrzałem je raz, po czym przewijałem je dla szybszego oglądania. Muzyka w Arslan Senki miała dla mnie inne znaczenie. Uderzenia o bębny podczas marszu wojsk, gra barda przed Królową czy nawet muzyka przy ucztach. Wykonała zadanie, które powinna wykonywać w każdej produkcji. Konkretnie budowała klimat i pobudzała emocje. Wpływała tak bardzo, że po prostu czekałem na nadejście bitwy. Byłem gotów ją przeklinać, ale nigdy wyprzedzać.
    Postacie 10/10
    Bohaterowie w tej produkcji mają wszystko. Własną osobowość, stosunek do wiary, umiejętności, zdanie, życiowe cele, cechy szczególne w wyglądzie i upodobaniach, a nawet własne ambicje i zasady. Postacie zaskoczyły mnie najbardziej. Postać Narsusa, który mimo bycia genialnym strategiem, wolał sztukę, Arslana, który mimo swojego młodego wieku posiadał niesamowitą charyzmę i współczucie. Wśród postaci zdarzały się niespodzianki, których naprawdę się nie spodziewałem. Co więcej, postacie tworzą również w serii wątki komediowe. Nie ma nic śmieszniejszego niż kłótnie damsko-męskie czy hiperbolizowane żądania, zachowania i ego. Mógłbym dalej wymieniać, ale nie będę tego robił. Jeśli czytasz ten fragment, to naprawdę uważam, że tyle o postaciach w recenzji wystarczy, a resztę powinieneś obejrzeć samemu.
    Walka, taktyka i ich przedstawienie 10/10
    Podczas oglądania i wsłuchiwania się w plany Narsusa przypominało mi się NGNL. Na całe szczęście ta seria była dłuższa. Nie zawsze chodziło tu o plan ataku, ale o oszukanie wroga, dyplomacje i planowanie ruchów. Co do walki. Kilkutysięczne starcia, piękne animacje walki i przedstawianie jej często w kilku rzutach potęguje wrażenie realizmu.
    Prawdziwość 8/10
    Mam na myśli, jak bardzo ten tytuł jest wiarygodny ze względu na treść, jaką otrzymaliśmy. Walki i taktyka super, więc dlaczego osiem? Było parę sytuacji, których nie mogłem wybaczyć albo zrozumieć, nawet ze świadomością, że to inny świat. W ostatniej dla bitwie serii jedna z głównych postaci zrobiła coś, co mnie zdenerwowało. Stanęła pośrodku sali z kilkunastoma strzelającymi łucznikami. Czy dostała? Nie, ale sama zestrzeliła paru. Zrozumiałbym, gdyby robiła uniki, ale tylko stała. Narrator zasypywał nas danymi. Rok tej ery i tego miesiąca. Poza tym opowiadał o postępach. W końcu pod koniec serii rzekł, że armia poruszała się dziennie z prędkością 220 km. Sam tego nie obliczyłem, nie jestem aż tak dociekliwy, ale przeczytałem z komentarza. To wprawiło mnie w pewne wątpliwości do innych danych. Ostatnią rzeczą, której nie rozumiem i wszystkich uczulam jest postać jakiegoś czarodzieja, który wychodzi z cienia. Pojawiał się bardzo rzadko i nic o nim nie mówiono. Trochę to mnie zdenerwowało i wyrwało z iluzji, że ta produkcja chciała naprawdę wiernie odwzorować prawdziwą wojnę.
    Ogólna 10/10
    Co mogę dodać? Tytuł mi się strasznie spodobał. Wiem również, że obejrzenie go po raz drugi sprawi mniej przyjemności, zwłaszcza ze znajomością wszystkich intryg. Miło było oglądać, ponieważ nie zawsze byłem pewny zwycięstwa i wyborów bohatera, które naprawdę miały znaczenie dla dalszego rozwoju historii. Fabuła jest dobrze wykonana i to jest najważniejsze, ponieważ bez fabuły nie ma sukcesu.
    Co zostaje po obejrzeniu?
    Podczas oglądania doszedłem do wniosku, że to nie jest wyłącznie wojna o ziemię, ale również religię i poglądy, które ku mojemu wielkiemu zdumieniu nie zostały jednoznacznie ustalone. Czy niewolnictwo jest złe? Czy można nawracać ludzi siłą? Po co ludzie walczą na wojnach? Te pytania, jak i wiele innych powstaje właśnie dzięki postaciom, które myślą samodzielnie i ukazywaniu sytuacji w wielu wymiarach. Czym innym jest władza dla młodszego brata, a czym innym dla następcy tronu. Ja po obejrzeniu szukałem odpowiedzi i nadal szukam. Mam nadzieję, że zachęciłem was do obejrzenia tego tytułu, ponieważ jest to tytuł, który warto obejrzeć.

Rekomendacje

  • Akatsuki no Yona

    avatar

    Przez Carott, 2016-03-11 22:39:10.

    Oba tytuły mają podobną tematykę - mamy nastoletniego członka rodziny królewskiej, który musi uciekać z powodu zdrady i podróżuje po kraju, szukając sojuszników. Zarówno Arslan jak i Yona mają ze sobą wiele wspólnego - królewskie pochodzenie, troska o poddanych i silne poczucie dobra i zła. Oboje też są postaciami pozytywnymi i miłymi aż do bólu.

    Kolejnym podobieństwem są postacie Haka i Daryuna. Niesamowicie utalentowani i przerażający, okryci sławą wysocy dowódcy wojskowi, mający słabość do swojego pupila.

    Obie serie charakteryzują się zarówno dobrą muzyką, jak i ładną kreską. Szególnie zachwycające są panoramy.

    Różnice? Akatsuki no Yona skupia się w głównej części na lekkim romansie, bohaterka nie ma też konkretnego planu, jak odzyskać tron. Arslan Senki jest poważniejszy. Nieliczne sceny romansu są przedstawione raczej pobieżnie i nie mają bardzo wielkiego wpływu na fabułę. Bohater zdecydowanie i konsekwentnie postępuje w swojej walce o to, co mu odebrano.

Rekomendacje do tego tytułu

  • Nanatsu no Taizai

    avatar

    Przez momo0923, 2016-02-03 22:30:28.

    W obu tytułach główny bohater pochodzi z rodziny królewskiej i musi uciekać z zamku. Po ucieczce zbiera grupę osób, które są w stanie stawić czoło przeciwnikowi. Razem z grupą wcześniej wspomianych osób próbują odbić królestwo. Jeżeli komuś przypadło do gustu anime Arslan Senki, Nanatsu no Taizai też powinno się spodobać.

Forum - dyskusje na temat tytułu

Temat Autor
Arslan Senki (TV)(Dyskusje o konkretnych tytułach) The_Beatle

Ostatnie wpisy na forum.

Arslan Senki (TV) w Dyskusje o konkretnych tytułach
Nie możesz dodawać postów
  • Kapral_Levi avatar Użytkownik
    2015-10-14 12:17:59 #425829
    Kapral_Levi pisze:
    Z początku wydawało mi się, że to zwykłe anime niczym się niewyróżniające lecz bardzo lubię oglądać je..
  • The_Beatle avatar Fan anime o lesie i kosmo
    2015-04-23 16:12:25 #408834
    The_Beatle pisze:
    Podbijam razem z następnym odcinkiem.
    Jest już trochę lepiej. Akcja się zawiązała, przez co fabułą zaczyna mieć ręce i nogi, pojawiły się obiecujące postacie oraz zapowiedziano, że seria ma mieć 25 odcinków. To ostatnie kwituję długim westchnięciem ulgi. Jest niemała szansa na ciekawą serię!
    Spoiler: odcinek 3
    Bardzo duże nadzieje pokładam w Narsusie, który się pokazał pod koniec. Takie postacie potrafią wyjść świetnie. Do reszty odcinka nie mam zbyt wiele komentarza. Niewiele się dzieje i według mnie mogliby odrobinę przykręcić tempo. Bardzo ciekawie wyszła rozmowa między oficerami Lusitanii - ledwie chwila, a na całą sytuację zostało rzucone nowe, szersze światło. Tak samo zagranie z przekazaniem fałszywych informacji o ucieczce króla było dobrym pomysłem. Ładnie to pokazuje, jak wiele wpływu na bitwę ma morale wojska. Zastrzeżenia mam do walki, gdzie napadnięto króla. Wyszło cudacznie i naiwnie. Pierwsze, że ta zasadzka nie należała do szczególnie subtelnych, a byli w stanie zabić wszystkich poza wybranymi osobami. Drugie, że generał rzucił się w obronie króla rozwalając stado chłopa, ale brakowało mu wcześniejszego zarysowania historii, przez co w oczach widza stał się tylko maszyną do zabijania. Za to na podstawie końcówki widzę, że rokowania na przyszłość są dużo lepsze.
  • The_Beatle avatar Fan anime o lesie i kosmo
    2015-04-14 20:43:10 #408177
    The_Beatle pisze:
    No i masz... jak dla mnie graficzna katastrofa. Arslan podnosi ręce z wysokości pasa do góry i nagle pojawiają mu się nad głową, konie stoją sobie spokojnie z koślawymi nogami, w oddaleniu od "kamery" postacie stają się żabami, przy ujęciach z góry proporcje szlag trafia, a wszystkiemu akompaniuje CG z setkami żołnierzy z wyrazem "Nie wiem. Wszystko jedno. Zabij mnie." na twarzach. Widać jak na dłoni, ale niestety nie widzi tego reżyser wymyślający coraz bardziej fikuśne ujęcia, żeby wyeksponować braki techniczne ekipy i jeszcze przeplata je zupełną prostotą wprost z książek typu "Co to jest ujęcie? Dla opornych", żeby wyeksponować braki własne. Seria strzeliła sobie w stopę, a jeszcze niczym widmo wisi nad nią Makoto Uezu mówiący "Nie starczy materiału z mangi? Ja wam napiszę niezapomniane zakończenie!". Ciemne chmury zebrały się nad królestwem Pars.
    No ale żeby nie było, nie ma podstaw spisywać serii na straty, chociaż mnie już oczy bolą, więc przyjemny seans to też odległe marzenie. Na pewno fabularnie wciąż nie zachwyca, a bywa naiwnie, ale można to zrzucić na karb tego, że dopiero się zaczęło, to tylko wstęp i nie pokazuje wszystkiego. Oby. Wierzę w solidność przedstawionego świata i jakiś ogólny pomysł na akcję, bo w końcu nie bez powodu znów próbują ekranizować coś, co ma swoje źródła w tej niemłodej już powieści. Niech następny odcinek da mi jeszcze troche nadziei i będzie dobrze.
  • Inosek. avatar Sandwich kun Lover
    2015-04-09 17:26:57 #407479
    Inosek. pisze:
    Jest to jedna z serii na która czekałem, ale to pewnie dlatego, że lubię takie klimaty xd. Pierwszy odcinek oprócz akcji porwaniem księcia nie pokazał za dużo fabuły tylko przedstawienie świata (spór pomiędzy państwami, charakter księcia, który nie był do końca świadomy co dzieje się w jego państwie). Ogólnie to ten odcinek oglądało się całkiem przyjemnie, chociaż zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego nikt z tłumu nie próbował złapać tego niewolnika, kiedy uciekał razem z księciem?
  • Sniku avatar Staruszek
    2015-04-07 15:20:17 #407068
    Sniku pisze:
    Quote "The_Beatle, post: 407062"
    Skończyła się Yona, zaczął się Arslan. Bo moda na młodych monarchów upadłych królestw wciąż trwa. To znaczy... tu jeszcze królestwo nie upadło, ale skądinąd wiadomo, że wkrótce to nastąpi i Arslan będzie musiał się tułać po świecie.

    Zarówno w jednym anime, jak i drugim królestwa nie upadły, tylko zostały przejęte. W jednym siłą, w drugim podstępem.
    Quote "The_Beatle, post: 407062"
    W zasadzie w pierwszym odcinku nie nastąpiło zawiązanie fabuły, a zamiast tego dostaliśmy obrazek tamtejszego świata. I dobrze, chociaż wolałbym, żeby już w drugim odcinku coś konkretnego zaczęło się dziać. Widać poruszanie tematów ideologii religijnej, niewolnictwa... bardzo typowe, ale niech im będzie - o jakiś średniowieczny problem muszą się oprzeć.

    Pierwszy odcinek to też przestawienie postaci, które będą miały swoją role prędzej lub później. Widzimy również w nim naturę księcia, co jest i będzie również istotne w późniejszym czasie. Należy też nie zapominać o przedstawionych relacjach panujących na zamku(np. książę - królowa).
    Spoiler: jak kogoś boli spoiler na jakieś najbliższe 4(może więcej) odcinki to niech nie wchodzi, ale postaram się pisać ogólnikowo
    "Czytam" mangę i jestem w stanie Ci powiedzieć Żuku, że już w drugim epie zawiąże się akcja, a maksymalnie 3 oficjalnie będzie już wiadomo jak to się stało. Potem będzie zbierał drużynę i w takcie tego dowiemy się(pewnie coś koło 5 odcinka) dlaczego i kto przejął władzę. Drużyna pierśc... a przepraszam to nie ten tytuł... wydaje mi się ciekawsza od tej z Yony, choćby z tego powodu, że to nie są same bishouneny.

    Quote "The_Beatle, post: 407062"
    To samo tyczy się przedstawionych ujęć. Kilka razy nie do końca wiedziałem, co się dzieje na ekranie, bo "kamera" była pod niefortunnym kątem. To pewnie trzeba będzie przeboleć. No i CG... Kulawo to wygląda

    Kurde, coś jest ze mną nie tak, nie zauważyłem za bardzo. Chyba powoli się przyzwyczajam do CGI.
    Pierwszy odcinek odbieram dobrze, na pewno trochę lepiej niż ten Yony, może dlatego, że nie ma tego niepotrzebnego 3 min ukazania końca serii.
  • The_Beatle avatar Fan anime o lesie i kosmo
    2015-04-07 14:07:51 #407062
    The_Beatle pisze:
    Temat przeznaczony do rozmów o tym tytule.
    Skończyła się Yona, zaczął się Arslan. Bo moda na młodych monarchów upadłych królestw wciąż trwa. To znaczy... tu jeszcze królestwo nie upadło, ale skądinąd wiadomo, że wkrótce to nastąpi i Arslan będzie musiał się tułać po świecie. I ja mu życzę powodzenia, bo chociaż seria nie powaliła mnie na kolana, zapowiada się na przyjemną do oglądania.
    W zasadzie w pierwszym odcinku nie nastąpiło zawiązanie fabuły, a zamiast tego dostaliśmy obrazek tamtejszego świata. I dobrze, chociaż wolałbym, żeby już w drugim odcinku coś konkretnego zaczęło się dziać. Widać poruszanie tematów ideologii religijnej, niewolnictwa... bardzo typowe, ale niech im będzie - o jakiś średniowieczny problem muszą się oprzeć. Czuć przemyślany świat z jego sytuacją społeczną i polityczną, więc sama historia pewnie będzie solidna, chociaż obawiam się o reżyserię. Parę elementów wprowadzono trochę chaotycznie, choć to głównie drobnica. Zobaczymy, co będzie z głównym wątkiem.
    To samo tyczy się przedstawionych ujęć. Kilka razy nie do końca wiedziałem, co się dzieje na ekranie, bo "kamera" była pod niefortunnym kątem. To pewnie trzeba będzie przeboleć. No i CG... Kulawo to wygląda - na początku lepiej by zrobili, gdyby bitwę przedstawili w całości komputerowo, a późniejsze ujęcia w mieście ograniczyli tylko do rysunku. Budżetu nie ma, ale parę rzeczy da się rozwiązać kreatywnie. Szczęście, że muzyka coś sobą może prezentować, a przynajmniej, takie sprawiła wrażenie.
    Czekam na drugi odcinek i powiem, że bardzo ucieszyłbym się na wieść, że seria miałaby mieć więcej niż jednosezonowe 12 odcinków. Inaczej skończy tylko jako reklama dla mangi, bo nie wróżę, żeby zdołano zaprezentować coś wciągającego w krótkim czasie.