Anime: Chaos Dragon: Sekiryuu Senyaku

Chaos Dragon: Sekiryuu Seneki, ケイオスドラゴン 赤竜戦役, Chaos Dragon, Red Dragon War,
OPIS:

Państwo Nil Kamui, znajdujące się na wyspie, zostało rozdarte przez dwa mocarstwa walczące o bezwzględne panowanie, Donatię i Kouran. Przez chaos nieustannych walk boski strażnik wyspy, Czerwony Smok, całkowicie wymknął się spod kontroli. W tak nieprzewidywalnych realiach, gdzie nikt nie wie, co przyniesie jutro, piątka bohaterów stara się odnaleźć dla siebie miejsce przy którejś ze stron konfliktu.

Gatunki:
Rodzaje postaci:

Powiązane Serie

Postacie

character

Eiha

Główna

staff

Obsada

character

Aikawa,Shou

Scenarzysta (Script)

character

Kon,Natsumi

Wykonawca Piosenki Przewodniej

Recenzje

  • user image

    Oko za oko, życie za życie
    Nie można zaprzeczyć, że najcenniejszą rzeczą należącą do człowieka jest jego życie. Odebranie go oznacza niejako zmazanie wszystkich więzi, marzeń, planów i nadziei. Nic dziwnego, iż morderstwo uważane jest za największą zbrodnię. Począwszy od starożytności, po dziś za zabójstwo grozi kara śmierci. Świat na pewno byłby inny, gdyby istniała moc manipulowania życiem. Taką zdolność można zobaczyć w Chaos Dragon: Sekiryuu Seneki.
    Akcja rozgrywa się w Nil Kamui, wyspiarskim państwie będącym frontem w wielkiej wojnie pomiędzy Kouranem a Donatią. W wirze ciągłych walk, śmierci i rozpaczy boski strażnik wyspy, Czerwony Smok, zwrócił się przeciw jej obywatelom, dodatkowo powiększając tragedię. Niedługo po tych wydarzeniach Ibuki, cudem ocalały młody książę Nil Kamui, zawiera kontrakt ze smokiem i zdobywa moc pozwalającą zabić każdego wroga w zamian za życie jego jednego przyjaciela. Nie godząc się z tą klątwą, dołącza do ekspedycji mającej na celu uśmiercenie strażnika. Nie wie jednak, że w świecie przesączonym wojną będzie musiał często korzystać z nowo nabytej zdolności…
    Produkcja ta zapowiadała się bardzo ciekawie. Widziałem w niej ogromny potencjał wielu przygód i intryg, ukazania oryginalnych bohaterów oraz niesamowitego świata na skraju zniszczenia. Jednak na zapowiadaniu niestety się skończyło, gdyż od samego początku nie spełniało moich oczekiwań. Anime nie jest jednak jak studia – nie można go nie skończyć, więc kontynuowałem wątpliwą przyjemność oglądania tej serii.
    Grafika 3/10
    Już co do grafiki w Chaos Dragon mam mnóstwo zastrzeżeń. Na pewno muszę przyznać, iż kreska jest dość charakterystyczna, ale co najmniej prosta i dziecinna, oszczędna w szczegóły. Przez to twarze wszystkich postaci były niezwykle podobne do siebie i rozróżniać je można było niemal wyłącznie poprzez ubrania – te były akurat starannie rysowane. O ile rysunki w statycznych momentach prezentowały przyzwoity poziom, o tyle w dynamicznych kulały. Ruchy postaci były sztuczne i nierealistyczne, a także bardzo uproszczone. Powiem szczerze, że dawno nie widziałem tak kiepskiej animacji związanej z walkami. Aby nieco to zatuszować, manipulowano kadrem, jednak z marnym skutkiem. Sceny trudne do stworzenia, wymagające większego nakładu pracy, powiększały ogromne pole beznadziei. W jego bezkresie zdecydowanie wyróżniają się ujęcia wybuchów lawy oraz zjawisk magicznych, towarzyszących starciu z Izunem. Na szczęście grafika ma też kilka zalet, jak np. przyjemne cieniowanie oraz odpowiednie wykorzystanie efektów 3D. Tła w scenach miejskich prezentowały się również świetnie, wykorzystując dobre naświetlenie, jednakże kolorystyka często przesadnie hiperbolizowała klimat odbywających się wydarzeń.
    Muzyka 7/10
    Z plamy beznadziei powstałej po, mówiąc delikatnie, nienajlepszej grafice, wyłania się muzyka stojąca na wysokim poziomie. Original soundtrack zawiera bardzo klimatyczne piosenki, świetnie komponujące się z nastojem w przeróżnych momentach. Odpowiednie utwory były podniosłe, melancholijne i sielankowe. Bardzo przyjemnie się ich słuchało, m.in. z powodu ograniczenia komputerowego brzmienia. Problemem jednak jest niewielka liczba ścieżek dźwiękowych (raptem 13), a także krótki czas ich trwania. Co więcej, opierały się na znanych już, lecz wyśmienitych, motywach muzycznych. Bardzo spodobał mi się dynamiczny i chwytliwy opening, zostający w uszach na dłużej. Słuchanie go było zdecydowanie najprzyjemniejszą rzeczą w oglądanych odcinkach. Ending też utrzymuje poziom, lecz odnosiłem wrażenie, że jest niejako sztuczny, nie pasujący do produkcji. Ogólnie wydawało mi się, że całość muzyki komponuje się z tym, jakie to anime miało być w zamyśle twórców, a nie z tym, jakie faktycznie było.
    Postacie 4/10
    Już na wstępie czuję się zobowiązany pochwalić Chaos Dragon za stworzenie oryginalnych i nieschematycznych bohaterów. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z człowiekiem, na którym ciąży klątwa niszczenia użytego przedmiotu, czy też zabójczynią władającą mieczem, który staje się obiektem pożądania każdego, kto go zobaczy. Możemy ujrzeć szczątkową przeszłość niemal wszystkich istotniejszych postaci, lecz zasadniczo bliżej poznajemy zaledwie troje z nich – wspomnianych: przeklętego Swallowa oraz Lou, a także głównego bohatera. Twórcy uraczyli nas możliwością zgłębienia osobowości, sposobu myślenia i postępowania jedynie tej trójki. O ile Swallow i Lou okazali się ciekawi i intrygujący, o tyle Ibukiego nie cierpię. Przetrawienie niezdecydowanego i przepraszającego za wszystko przyszłego monarchy, który robi z siebie ofiarę, jest ponad moje siły.
    Pozostałe postacie stały się zwykłym tłem dla wydarzeń. Nie były przyćmione przez jasno świecące inne, broń Czerwony Smoku, wręcz przeciwnie – same zapadły się w swoim mroku. Nawet bardzo ważne dla fabuły Eiha i Meryl były niejako obce widzowi. Spowodowane jest to przede wszystkim tym, iż nie widzimy emocji bohaterów, a ich reakcje są niezwykle, czasem wręcz śmiesznie, nierealne. Zabawnie było oglądać absurdalne grono ludzi marzących tylko o tym, aby Ibuki ich zabił. Jeszcze większa liczba postaci pojawia się i znika, praktycznie nie wpływając na fabułę. Szkoda marnować w ten sposób starannie wykreowanych bohaterów.
    Fabuła 4/10
    Twórcy stworzyli nam pewien określony świat. Rządzi się on swoimi, niejednokrotnie dziwnymi, prawami, z którymi nie mam prawa polemizować. Zasadniczo to nawet gdybym miał takie prawo, nie chciałbym z niego korzystać. Przedstawiona kraina jest specyficzna i interesująca, przepełniona zadziwiającymi przedmiotami i zdumiewającymi istotami. Na plus liczę również ciągle przewijający się wątek wojny. Konflikt pomiędzy Kouranem i Donatią odgrywał ważną rolę nawet w trakcie poszukiwań smoka. Ponadto historia była nieprzewidywalna. Kurs bukmacherski na pojawienie się Ożywionych lub księżniczki, gdyby istniał, musiałby być niezwykle wysoki. Tyczy się to jednak wydarzeń przełomowych, gdyż po rozpoczęciu ciągu przygód kurs z pewnością spadałby do 1.
    Co mi się nie podobało w fabule Chaos Dragona? Na liście znajduje się wiele pozycji, lecz najwyżej widnieje ostateczne zrobienie z Czerwonego Smoka słabeusza. Był on kreowany na nieziemsko potężną istotę, podczas gdy w pewnym momencie jedna kobieta walczyła z nim jak równy z równym. W całym anime zastosowano banalne rozwiązania, a także dziwne „power-upy”, które nie wiadomo skąd się brały. Niejednokrotnie odnosiłem wrażenie, że ludzie teleportowali się w inne miejsca, zazwyczaj akurat tam, gdzie byli potrzebni. Zupełnie jakby każdy z nich miał szpitalny pager. Zabawne były również relacje zawiązujące się pomiędzy bohaterami, no i miało miejsce mnóstwo niepotrzebnych zdarzeń. Ostateczny sojusz Donatii i Kouranu? Śmiechu warte. W całym anime brak jakiejś komedii, tragedie były… mało tragiczne. Generalnie anime nie pobudza emocji widzów. Z grubsza wypunktowałem swoją listę - wolę oszczędzić klawiaturę przed wchodzeniem w szczegóły poszczególnych pozycji.
    Ogólnie 4/10
    Podsumowując, niemal każdy element Chaos Dragon: Sekiryuu Seneki był poniżej przeciętnej. Bardzo żałuję zmarnowania ogromnego potencjału stworzonego uniwersum. Nie ukrywam, że najbardziej rozczarowała mnie grafika, która mogłaby jakoś podciągnąć poziom produkcji. Na szczęście pałeczkę po niej przejęła wyśmienicie skomponowana muzyka. Czasem odnosiłem wrażenie, że scenarzyści chcieli na siłę włożyć w usta bohaterów złote myśli. Cóż, nie przypominam sobie, żeby chociaż jedna taka próba nie zakończyła się banałem. Najbardziej irytującą mnie rzeczą były jednak zabawy życiem. Cała ta otoczka poświęcania przyjaciół zniknęła, kiedy odkryto możliwość ich wskrzeszania. Ponadto ostatecznie można było kogoś zabić bez uśmiercania osoby najbliższej Ibukiemu.
    Czy życie wielu ludzi ważniejsze jest od życia jednostki? Moim zdaniem zależy to właśnie od tej jednostki, gdyż jedyną osobą, która ma prawo decydować o czyimś życiu, jest on sam. W imię wyższych celów powinno poświęcać się jedynie siebie.

Rekomendacje

Brak rekomendacji. Napisz pierwszą tutaj!!

Forum - dyskusje na temat tytułu

Temat Autor
Chaos Dragon: Sekiryuu Senyaku(Dyskusje o konkretnych tytułach) The_Beatle

Ostatnie wpisy na forum.

Chaos Dragon: Sekiryuu Senyaku w Dyskusje o konkretnych tytułach
Nie możesz dodawać postów
  • The_Beatle avatar Fan anime o lesie i kosmo
    2015-08-14 17:45:22 #420153
    The_Beatle pisze:
    Ale nuda... Miałem pisać po 3 odcinkach, piszę po 7, a od startu wielkiej różnicy wciąż nie ma.
    Najbardziej boli to, że twórcy wyglądają, jakby nie wiedzieli, co chcą robić. Jeszcze nie jest tak źle, żeby pisać o braku sensu, ale celowości tu nie widać. Na początku każdego odcinka przypominają nam o wojnie, podzieleniu państwa... Kogo tu oszukiwać? W tym, co jest nam przedstawiane, to wszystko tylko bezwartościowe tło. O ile na początku widać było jakąś wojnę, teraz fabuła kompletnie się z nią nie wiąże, a dominują chaotycznie prowadzone przygody związane z Czerwonym Smokiem i działania mające sprawić, żeby Ibuki jak najwięcej poświęcił dla użycia swojej mocy.
    Bohaterowie są niesamowicie płytcy, a do tego naiwni. Oczekiwać by można, że skoro w pierwowzorze, postaciami sterowali ludzie, to będą jakieś barwne i nietypowe. Nic z tego - każde z nich ma jakiś jeden cel, trzy cechy charakteru i koniec - tylko tyle wystarczy do streszczenia postaci. Już lepiej się tu prezentuje typowy "zestaw" z jakiegoś haremu.
    Nie oznacza to, że nie było lepszych momentów. Za każdym razem, gdy pojawiało się coś nowego: postać, motyw, zdarzenie, wyglądało to ciekawie dawało nadzieję, że anime nareszcie wskoczy na właściwy tor. Jednak chwilę później wszystko trafiało do melaksera i wychodziło jako to, co mogliśmy oglądać. Autentycznie wszystko. I można by się tu jeszcze skarżyć, że CG takie sobie, że kolorystyka miejscami leży, że czasem nie wiadomo do końca, co się dzieje na ujęciu, ale... to już nie ma wielkiego znaczenia. Gniot.
  • Ogi avatar Użytkownik
    2015-08-03 11:28:47 #418897
    Ogi pisze:
    Słabo. Ja osobiście mam wrażenie, że treść tych odcinków jest wymyślana na bieżąco, na spotkaniach reżyserskich. Jak oglądaliście Shirobako, to wiecie co mam na myśli. Zamiast wprowadzać tam jakieś poprawki do scenariusza, to grupa ludzi siada i pojawia się pytanie:
    - O czym będzie dzisiejszy odcinek?
    - Dziś idziemy tu i tu.
    - No, spoko, można wrzucić to i to.
    - No, też spoko, ale ja bym wolał...
    - Wiecie, ja też mam pomysł...
    - Ty, to może zróbmy tak...
    Tak to wygląda. Postaci są tragiczne. W czwartym epizodzie na skutek pewnych wydarzeń, to można śmiało facepalma sobie strzelić.
    Spoiler: ep 4
    Ta cała scena z jego bystrą dedukcją, a potem z poświęceniem tej dziewczynki od bestii, była sztuczna, ale jak po tym wszystkim zaczęli gadać o przyjaźni to... Ja rozumiem, że na skutek tych powiązań z demonami(czy co to tam było) stają się odludkami i nikt ich nie chce. Ich czas życia jest mocno ograniczony. No, przykra sprawa. Jej chęć poświęcenia może i byłaby uzasadniona. No ale na miłość boską, jak po tej scenie dostajemy dialog w stylu - nie poświęciłeś mnie, bo nie uważasz mnie za przyjaciela, a ja ciebie tak - no to coś tu jest chyba nie tak. Przecież tam żadna przyjaźń się nie rozwinęła, bo najzwyczajniej w świecie w tej bajce nie ma żadnych relacji między bohaterami. Mówię o obecnym etapie. Gdyby taka scena miała miejsce za połową, to pal tam licho, ale teraz?
    Obejrzę to do końca, bo nie mam w zwyczaju porzucania, ale na chwilę obecną nie warto po to sięgać.
  • lukix6 avatar Użytkownik
    2015-08-02 23:07:28 #418857
    lukix6 pisze:
    Anime zaczęło się nie najgorzej , główny bohater zdobył potężną moc za którą musi płacić krwią przyjaciół co jest dość ciekawym sposobem jak stworzyć potężną osobę a zarazem jedną ze słabszych. Grupa ledwo znających się osób idą zabić najpotężniejszą istotę w kraju (ciekawe kto pierwszy z nich zginie). Fabuła nie jest najgorsza, tak samo z grafiką, muzyka dobra. Walka nie najgorsza choć sądzę że może być ciekawie. W sumie jest jeszcze za wcześnie żeby coś lepiej stwierdzić.
  • ScarletRain avatar
    2015-08-02 08:29:17 #418761
    ScarletRain pisze:
    Nie podoba mi się kreska. Straszne mają te oczy. Jak koleżanka wyżej nadmieniła - nie byłam pewna co do płci
    głównego bohatera, dopóki napisy mi tego nie zasugerowały. Elementy 3D jeszcze bardziej ranią oczy me.
    Fabuła też jakoś nie poraża. Plus za brak cenzury i całkiem miłe dla oka walki.
  • Kyoei avatar Użytkownik
    2015-08-01 21:25:10 #418732
    Kyoei pisze:
    Nadrobiłam 3 odcinki, wreszcie mogę napisać coś konkretnego.
    Zaczęło się jakoś niespecjalnie. Kiedy już przebolałam to, że wygląd niektórych postaci wskazuje na płeć inną niż faktyczna (Przez sporą część pierwszego odcinka myślałam, że Ibuki i ten jego przyjaciel to dziewczyny, i nie tylko w ich przypadku się pomyliłam. Ktoś od projektów postaci mógł się bardziej postarać.), zauważyłam, że coś się dzieje, ale nie do końca mogę określić co i dlaczego. Jak już wspomniał wcześniej Żuk, jest bardzo chaotycznie. Mogę się także zgodzić z całą resztą jego wypowiedzi.
    Do listy grzechów tego anime mogę dopisać nadmierne i okropnie bolesne użycie CGI. Smoka jeszcze mogłam zdzierżyć, ale te słonie to już jak dla mnie za dużo.
    Spoiler: Lojalnie ostrzegam

    Zadziwiło mnie tempo i łatwość eliminacji złych gości. Jeżeli twórcy mają zamiar to kontynuować, obawiam się, że mogą bardzo szybko znużyć widza. Dopiero początek, wszystko się rozkręca, ale Ibuki już zjada wrogów na śniadanie. I jaki on skuteczny! Jeden cios i po krzyku, a przy tym ten cudowny celownik...
    Oczywiście nie tylko przeciwnicy padają jak muchy, a ilość trupów przyjaciół Ibukiego rośnie do nich wprost proporcjonalnie. W pierwszym odcinku myślałam, że jedna ofiara dla Czerwonego Smoka wystarczy na całą serię, a tu takie zaskoczenie. W sumie to trochę niepraktyczne i nieopłacalne, a oni giną bardzo tanio. Chociaż wcale nie było mi ich szkoda, im też chyba śmierć średnio przeszkadzała. Jeden nawet sam bardzo chciał być zabity przez przyszłego króla. Głupszych postaci prawdopodobnie dawno nie widziałam. Obrazek na końcu odcinków pokazuje, że Ibuki jeszcze trochę powbija mieczy w plecy. Trochę mi go żal ze względu na konsekwencje paktu, ale nie darzę go jakąś specjalną sympatią, a właściwie jest dosyć irytujący. Zastanawia mnie to, że tak szybko zmienił zdanie i nagle zechciał zostać królem, przekonany do tego tylko przez śmierć jednej przyjaciółki.
    Jeszcze bardziej zadziwia mnie skład tego teamu. Coś tu nie gra. No tak, przecież zabójczyni od jednego okupanta i Rycerz Czarnego Smoka od drugiego to wymarzeni towarzysze podróży, ale nikt nie widzi problemu. A może to tylko ja się czepiam.
    Trzeci odcinek trochę przystopował, jest mniej dynamicznie, chaos początkowych dwóch odcinków troszeczkę się uspokaja. Nie dostajemy w nim kolejnego trupa za moc, a skupiony jest bardziej na ich drużynie, co według mnie wychodzi tak sobie. Ale mamy jazdę na 3D słoniach, wow! Zaczynamy wyprawę!

    Podsumowując, nie jest dobrze, ale zawsze mogło być gorzej. Do tej pory żadna z postaci nie przekonała mnie jeszcze do siebie na tyle, żebym ją z miejsca polubiła, fabuła i akcja nie zachwyciły, a żaden z odcinków nie pozostawił po sobie chęci jak najszybszego sięgnięcia po następny. Bywało nielogicznie, bywało głupio.
    Żeby nie było, że tylko narzekam, to pochwalę całkiem znośną grafikę (pomijając to nieszczęsne CGI) i niezłą muzykę. Co prawda nic z soundtracku nie zostało mi w głowie, ale nie drażnił mnie i w sumie spełniał swoją funkcję. Anime trochę mnie rozczarowało, jednak przymykając oko na zgrzyty jest całkiem przyjemne, więc zobaczymy co będzie dalej.
  • Jaro666 avatar Użytkownik
    2015-07-11 13:16:50 #416712
    Jaro666 pisze:
    Zgodzić się mogę z tobą żuku. Miałem wielkie wymagania, które zgasił 1 odcinek. Oj, bardzo szybko zgasił. Po drugim nie oczekuję już nic - ot, miłej dla oka akcji. Główny bohater to idealista, do tego dzieciak z super mocą - nie nie nie. Reszta też nie powala, jedyna bohaterka która jest ciekawa dla mnie to ta mała na latającym piesku xd. Może dlatego, że mi się spodobała.... taaak, pewnie tylko dlatego. Źli są źli, bo są źli, a dobrzy.... no, na tej samej zasadzie. Można tez już teraz przewidzieć końcówkę - uda im się uratować świat, Nil Kamui czy jaki tam inny cel mają. Mimo wszystko będę oglądał - jest przyjemne i mile dla oka.
    A, zapomniałbym. Są dwie bohaterki które mi się spodobały. Drugą z nich jest "cycko-Chaika™". Jak można się domyśleć, spodobała mi się z dwóch powodów xd
  • The_Beatle avatar Fan anime o lesie i kosmo
    2015-07-10 22:15:22 #416662
    The_Beatle pisze:
    Temat przeznaczony do rozmów o tym tytule.
    Ja odnośnie do serii na razie dość krótko. Po 3 odcinkach, jeśli zdecyduję się oglądać, napiszę więcej, o ile znajdę rozmówcę. Seria dobrze nie wygląda. Tło fabularne niby ciekawe, ale jakoś tak słabo przedstawione. Źli są źli z samej definicji, główny bohater to idealista z typu tych, którzy dawno mi się przejedli, giną jacyś randomowi ludzie, o których widzowie nic nie wiedzą... No jak się bohaterom szklą oczy, a ja jestem kompletnie znudzony, to chyba coś jest nie tak. Tu najprawdopodobniej widać, że całość była robiona jako sesja RPG. Chociaż też nie wiem, czy gracze byliby wzruszeni jakimiś śmierciami na początku kampanii. Z kolei ogólnie dość sporo się dzieje, ale strasznie chaotycznie (nazwa to nie przypadek?). Fabuła przeskakuje z jednego wątku do drugiego i ciężko się w tym połapać, a jakakolwiek atmosfera nie może się wytworzyć. No ale zobaczymy, zobaczymy, chyba... Może to był tylko mniej udany wstęp.
TS3
Shoutbox
Radio
Facebook
Oglądane anime
Czytane mangi
Zaloguj się, aby pobrać listę nowych odcinków.
Zaloguj się, aby pobrać listę nowych rozdziałów.