Anime: Monster Musume no Iru Nichijou

モンスター娘のいる日常, Everyday That There Is a Monster Girl, Everyday Life with Monster Girls, MonMusu,
OPIS:

Trzy lata temu świat dowiedział się, że harpie, centaury i wszystkie inne fantastyczne istoty nie są jedynie fikcją. Są z krwii i kości.  Dzięki "Aktowi o kulturowej wymianie międzygatunkowej" te fantastyczne istoty zasymilowały się ze społeczeństwem... a przynajmniej próbują. Kurusu jest wpisany na listę ochotników do wymiany w ramach programu rządowego. Jego świat stanie do góry nogami kiedy zamieszkają z nim lamia Miia, centaur oraz harpia, o które będzie musiał zadbać.

Gatunki:
Grupy docelowe:
Rodzaje postaci:
Miejsce i czas:

Powiązane Serie

Postacie

character

Lala

Główna

character

Papi

Główna

staff
character

Suu

Główna

staff
character

Smith, Kuroko

Drugoplanowa

staff

Obsada

character

manzo

Muzyka

character

Akasaka,Shunji

Dyrektor Artystyczny, Projektant Postaci

character

Fudeyasu,Kazuyuki

Scenarzysta (Script), Projekt Serii

character

Inui,Takemaru

Twórca Pierwowzoru

character

Morishita,Hiroto

Reżyser Dźwięku

Recenzje

  • user image

    Każda potwora znajdzie amatora
    Obecna szeroko rozumiana fantastyka opiera się w ogromnej mierze na przeróżnych kreaturach. Niemalże w każdym utworze tego gatunku mamy styczność z jakimiś istotami, które nie istnieją w naszym świecie. Ba, nie mają nawet biologicznego prawa istnieć. Czasem się zastanawiałem, co by się stało, gdyby jednak te wszystkie istoty egzystowały? Monster Musume no Iru Nichijou ukazuje świat, w którym legalnie chodzą po ulicy.
    W myśl rozporządzenia rządu odnośnie koegzystencji gatunków ludzkich i nieludzkich, potwory zaczynają proces asymilacji z kulturą człowieka. Jak łatwo się domyślić, jest to dość trudne. Bestie nieustannie czują na karku oddech dyskryminacji i obrzydzenia. Żyje jednak garstka ludzi niezwracających uwagi na ich inność. Jednym z nich jest Kurusu Kimihito. Jego dom staje się niejako gniazdem potworów - kolejne samice przeróżnych gatunków zatrzymują się u niego na stałe. Ma on pewien problem. Wszystkie te „damy” mają na niego ogromną ochotę. Rzecz jasna nie chcą go pożreć, lecz… poślubić.
    Anime to jest bardzo kontrowersyjne. No dobra, może nie całe anime, ale pomysł. Oczom widzów ukazują się kolejne potworzyce o olbrzymim biuście i ciele zwierzęcia. A no tak, ludzkie są jeszcze twarze. Nie odgrywają one jednak większej roli. Ba, nie są nawet specjalnie eksploatowane. Seria ta dostarcza przeróżnych emocji – śmiechu, współczucia, ciekawości, lecz nierzadko również wstrętu.
    Grafika 8/10
    Muszę przyznać, iż była ona tworzona z ogromną starannością. Rysunki są po prostu świetne, wspaniała kolorystyka, przyjazne kontrasty i cienie. Pory dnia są wyśmienicie uwidaczniane. Jedyne co mi nie odpowiada w projektach postaci to przenikanie brwi i oczu przez zasłaniające je włosy. No i fakt, iż praktycznie wszyscy mają bardzo podobne uszy. Nie mogę jednak nie skomentować rysunków głównego bohatera – częściej wyglądał jak karykatura niż jak normalny człowiek. Nie jestem pewien, czy dobrym pomysłem jest takie upraszczanie i udziecinnianie rysunków tego protagonisty. Być może czepiam się szczegółów, ale odnosiłem wrażenie, że za każdym razem ogon Mii jest innej długości. Przez długi czas nie zapomnę wszystkich scen „dynamicznych” pościgów… Były tragiczne.
    Muzyka 6/10
    Jest ona niczego sobie. Nie ma w niej nic wyjątkowego, ale też nie ma nic szczególnie kiepskiego. O ile opening jest dość chwytliwy i pasujący do produkcji, o tyle ending nijak nie zgrywa się z klimatem. Sama piosenka końcowa również nie należy do wyśmienitych. Spodobała mi się zamiana czołówki i endingu w odcinku poświęconym MON, nie było to jednak na tyle niesamowite, aby specjalnie je tworzyć w tym celu. Original soundtrack jest podzielony pomiędzy motywy poszczególnych współlokatorek Kimihito. Słyszymy piosenki normalne, jak i w wersji instrumentalnej. W zasadzie to ciężko je nazwać instrumentalnymi – niemal w całości stworzone są komputerowo. Z wyjątkiem może 2 utworów. Generalnie ciężko jakoś je skomentować. Powiedzmy, że pasowały do odpowiednich momentów.
    Postacie 8/10
    Pod tym względem anime stoi na wysokim poziomie. Praktycznie w każdym kolejnym odcinku spotykamy nową postać należącą do nowego nieludzkiego gatunku. Wyobraźnia autora mangi wydaje się być niezwykle barwna, gdyż niejednokrotnie nawet przez myśl nie przeszłoby mi użycie jakiegoś typu potworów. Byłem kompletnie zszokowany widząc zombie lub bezgłowego jeźdźca. Diablica wbiła mnie w fotel. Podobało mi się to, jak wnikliwie gatunki są zapożyczane oraz jak ich zwierzęca natura jest podkreślana – dla przykładu problemy ze stałocieplnością gadów.
    Co więcej, każda z postaci ma osobny wyjątkowy charakter, który bardzo pasuje do zwierzęcia w ich materiale genetycznym. Pajęczyca cierpiąca na sadyzm, centaur o rycerskiej postawie, czy też romantyczność syreny to zaledwie trywialne przykłady. Niekiedy mamy do czynienia z kontrastami (np. kobieta ogr będąca „krejzolką”), ale one jeszcze bardziej przypasowują cechy typom potworów. Różne słabostki i problemy bohaterek nierzadko odnoszą się do szykanowanych grup społecznych, ludzi chorych, czy po prostu specyficznych. Uczy to poniekąd tolerancji. Szkoda, że wszystkim „potworom” zależało jedynie na Kimihito oraz, że nie widzieliśmy więcej wnętrz postaci. Zamiast na nich anime koncentrowało się na dwóch największych wypukłościach kobiecych ciał.
    Fabuła 3/10
    Pod tym względem Monster Musume no Iru Nichijou okazuje się być niewypałem. Przede wszystkim – za dużo jest tam scen ukazujących piersi. Wydaje się, iż to one są ciągiem przyczynowo skutkowym. Powiedzmy sobie szczerze – gdybym chciał oglądać damskie ciało to raczej patrzyłbym na realną kobietę. A nawet jeśli naszłoby mnie na narysowaną kobietę – to zawsze kobietę, a nie mutanta ze zwierzęcą dolną połową ciała. Biorę poprawkę na fakt, iż wiele elementów zostało wprowadzonych poprzez założenia gatunkowe, lecz… nastolatek nie mający żadnego zajęcia? Nie mający przyjaciół? Pracy lub szkoły? Jestem przekonany, że z którymś z tych elementów anime zyskałoby dodatkowy smaczek.
    Produkcja jest niezwykle przewidywalna. Nie licząc tego, że odpowiednie postacie zawsze są tam, gdzie są potrzebne, to po poznaniu motywu przewodniego odcinka można śmiało wywnioskować jego zakończenie. Niezwykle nieudolnie prowadzony wątek listów od D., który mógł jakoś podźwignąć fabułę, ostatecznie wbił gwóźdź do jej trumny. Niejednokrotnie zastanawiałem się, jakim cudem Kimihito jeszcze żyje? Człowiek nie wytrzymałby z jego współlokatorkami nawet kilku godzin. Moim zdaniem seria spełnia świetnie jedynie komediową rolę i dlatego nie jest totalną klapą.
    Ogólnie 6/10
    Anime byłoby naprawdę dobre, gdyby nie fabuła. Mimo wszystkich swoich wad okazuje się jednak być całkiem niezłą produkcją na zabicie nudy i poprawę humoru. Ludzie, którzy kochają śmiech, są odważni i wytrzymali psychicznie, mogą śmiało podjąć się oglądania Monster Musume no Iru Nichijou. Innym nie polecam. Zastanawiałem się chwilę nad jakimś najmniejszym przekazem w tej produkcji. Na pewno nie daje nadziei nieatrakcyjnym damom – skierowany jest dla mężczyzn. Jeśli ma jakoś pouczać to jedynie tę płeć. Raczej wątpię, żeby kobiety z zamiłowaniem oglądały ogromne walory narysowanych potworzyc.
    Nie tylko każdej kobiecie należy się szacunek. Powinno się okazywać go wszystkim: mniej inteligentnym, nieporadnym, nieatrakcyjnym, chorym, wyizolowanym itp. Dlaczego? Choćby i dlatego, że po prostu są ludźmi.

Rekomendacje

  • Rosario to Vampire

    avatar

    Przez rzymski, 2015-10-14 19:14:51.

    Oba anime opierają się na ecchi i haremie, w których jeden licealista żyje z kilkoma dziewczętami-potworami. W obu przypadkach główna bohaterka jest słodką, różowłosą potworką. Tak samo drugą bohaterką jest niebieskowłosa dziewczyna. Trzecie bohaterki się sporo różnią i nie ma między nimi podobieństwa za to czwarte bohaterki obie są na początku groźne i przerażające, spowite ciemnością oraz samotne. Pod względem grafiki Monster Musume no Iru Nichijou jest lepsze ,ale pod względem fabuły niewiele się różnią.

    Prawdę mówiąc postacie w Rosario to Vampire wydały mi się trochę bardziej zwyczajne i przypominające ludzi, niż w Monster Musume no Iru Nichijou , ale za to są tak samo zwariowane i biją się o głównego bohatera.

Forum - dyskusje na temat tytułu

Ostatnie wpisy na forum.

Sorry, no results
TS3
Shoutbox
Radio
Facebook
Oglądane anime
Czytane mangi
Zaloguj się, aby pobrać listę nowych odcinków.
Zaloguj się, aby pobrać listę nowych rozdziałów.