Anime: Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo!

この素晴らしい世界に祝福を!, Gifting this Wonderful World with Blessings!, KonoSuba,
OPIS:

O Kazumie Satou można powiedzieć, że jest zwykłym licealistą i hikikomori. Pewnego dnia jednak zostaje uczestnikiem wypadku, w którym umiera… a przynajmniej powinien. Po śmierci trafia przed oblicze bogini, która zadaje mu pytanie: “Czy zechciałbyś wybrać się do innego świata, przypominającego grę? Mógłbyś zabrać tylko jedną rzecz ze sobą”. Kazuma, zirytowany nabijaniem się z powodu swej śmierci, niewiele myśląc odpiera “Wezmę ciebie”. Od tej pory rozpoczyna się jego pełna utrapień przygoda w nowym, zupełnie nieznanym świecie.

Gatunki:
Rodzaje postaci:

Powiązane Serie

Postacie

character

Aqua

Główna

staff
character

Darkness

Główna

staff
character

Megumin

Główna

staff
character

Arakuremono

Drugoplanowa

staff
character

Beldia

Drugoplanowa

staff
character

Chris

Drugoplanowa

staff
character

Dust

Drugoplanowa

staff

Obsada

character

Amamiya,Sora

Wykonawca Piosenki Przewodniej

character

Iwanami,Yoshikazu

Reżyser Dźwięku

character

Kayano,Ai

Wykonawca Piosenki Przewodniej

character

Kikuta,Kouichi

Projektant Postaci

Recenzje

  • user image

    Kraina mlekiem i śmiechem płynąca
    Ludzkie życie składa się niewyobrażalnej ilości wyborów. Co by było, jeżeli po podjęciu milionów decyzji przyszło nam tuż po śmierci dokonać jeszcze jednej? Czy chcesz trafić do Nieba, czy też może w jakieś inne miejsce? Znając ludzką naturę wybory byłyby najróżniejsze… a także najdziwniejsze. Anime Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo! przedstawia nam losy młodzieńca, który zdecydował się na reinkarnację w krainie fantasy.
    Kazuma to chłopak, który umarł jedną z najbardziej bezsensownych śmierci – ratując dziewczynę przed traktorem, który… nie mógł jej zabić. A wszystko to w momencie, kiedy po dłuższej przerwie oderwał się od komputera i w końcu wyszedł na zewnątrz. Po upokarzającym zgonie chłopak trafia do przedziwnego miejsca, w którym bogini Aqua, wyśmiewając go, daje mu wybór pójścia albo do Nieba, albo do świata fantasy, w którym aktualnie panuje Król Demonów. Z misją detronizacji obecnego władcy, Kazuma decyduje się na drugą opcję. Co więcej, chytrze zmusza on samą Aquę do dołączenia do niego. W nowej krainie werbuje do swojej drużyny beznadziejną czarodziejkę Magumin oraz zboczoną wojowniczkę Darkness. Grupa ta musi nauczyć się wspólnie żyć oraz wzrosnąć w siłę, by móc stawić czoła Królowi.
    Głównym zamysłem tego anime, nazywanego w skrócie KoboSubą, jest wyśmianie panującego ostatnio trendu związanego z przenoszeniem się do innych światów. Licząca zaledwie dziesięć odcinków produkcja wywiązuje się doskonale z postawionego sobie zadania. Dość długawy tytuł można przetłumaczyć jako Boskie błogosławieństwo tego cudownego świata. Mimo, iż nie byłem szczególnie zainteresowany tą serią, już po paru pierwszych odcinkach dołączyłem do tłumu poruszonego jej wyśmienitym humorem.
    Grafika 6/10
    Zdecydowanie nie należała ona do najlepszych. Słabą jednak również nie można jej nazwać – prezentowała się przeciętnie w większości aspektów. Jednym z nich były na przykład tła, które, mimo że całkiem ładne, nie ukazywały widzom wielu szczegółów. Nie było w nich nic specjalnego. Podobnie ma się sprawa z dokładnością ukazaną na innych rysunkach. Z płynności ruchów postaci oraz ich wyrazów twarzy również bije wszechogarniająca zwyczajność. Pojawił się jednak element graficzny, który można uznać za świetnie wykonany. Mam na myśli animacje magii. Połączenie wyśmienitej gry światłem, filtrami i efektami specjalnymi w większości przypadków dawało olśniewające wrażenie. Szczególnie w przypadku rzucania przez Megumin zaklęć Eksplozji, które mogę określić perełkami tegoż anime. Aby równowaga została zachowana, w grafice KonoSuby musiał pojawić się jakiś element będący znacznie poniżej przeciętnej. Rysunki postaci najczęściej były po prostu… paskudne. Niejednokrotnie wydawało mi się, ze rysownicy stawiali kreski gdziekolwiek, byle tylko zachować kształt przypominający pierwotne projekty postaci, które także niespecjalnie mi się spodobały. Na szczęście dobrze wykonane cieniowanie jakoś tuszowało kolejne błędy popełniane przez twórców. Niestety uratować wielu klatek najzwyczajniej się nie dało. Koniec końców graficznie produkcję tą można określić zaledwie przeciętną.
    Muzyka 7/10
    Podczas seansu KonoSuby dane mi było usłyszeć całkiem dobrą muzykę. W każdej sytuacji spotykającej bohaterów można znaleźć ścieżkę świetnie do niej pasującą. W zasadzie to nie ma się czemu dziwić – Original Soundtrack zawiera ponad 50 utworów. Większość z nich wyśmienicie oddaje chwilowe nastroje, a pozostałe… przynajmniej próbują. Na krążku znajduje się ogromny przekrój przez style muzyczne – jest nawet dziecięcy chór, czy też akordeonowa solówka. Niestety nagrania ze ścieżki dźwiękowej są bardzo krótkie. Zdarzają się nawet kilkusekundowe pojedyncze dźwięki, które mimo wszystko jakoś kojarzyłem. Tylko je. Muzyka tego anime nie zapadła szczególnie głęboko w mojej pamięci i pomimo swojej różnorodności szybko ją opuściła. Brakowało mi w tych utworach przede wszystkim oryginalności. Praktycznie wszystkie elementy piosenek były mi już niejako znane. Należy jednak pochwalić twórców za dobre wykonanie klasyka, który jakoś komponował się z klimatem produkcji. Podobnie ma się rzecz z endingiem oraz openingiem. Nie trafiły jakoś szczególnie w moje gusta, ale uważam je za całkiem przyjemne dla ucha i nastrojowe utwory. Wesoła czołówka niejako przygotowywała na kolejne fale śmiechu, a spokojna piosenka końcowa dawała od nich wytchnienie. Można rzec, iż muzyka pasowała do serii.
    Postacie 8/10
    Pod tym względem Kono Suba miło mnie zaskoczyła. Mówiąc szczerze, nie są one specjalnie oryginalne, jednakże w wypadku tej serii można to potraktować jako zaletę. Z pewnością ciężko byłoby z unikatowymi postaciami parodiować utarte schematy bohaterów przewijające się w wielu anime. Również jestem skory do przebaczenia nie najlepszego przybliżenia widzom ich sylwetek. Co prawda niewiele wiemy o postaciach, lecz ich charaktery zostały wyśmienicie wykorzystane do tworzenia komicznych sytuacji. Nawet bohaterów pobocznych obdarzono cechami zwiększającymi możliwości składnego stosowania kolejnych śmiesznych zabiegów. Jest w tym wszystkim jednak jedna rzecz, która jednak bardzo raziła w oczy. Postacie ciągle ukazywały nam zaledwie kilka swoich głównych atrybutów. Owszem, nie powinienem oczekiwać głębokich charakterów podczas seansu komedii, lecz tych parę cech (nieraz zaledwie jedna) na dłuższą metę zaczyna nudzić.
    Wspomniałem wcześniej, że postacie nie były bardzo oryginalne. Cóż, tak właściwie to były, ale na swój specyficzny sposób. Schematyzm został tu znacznie zniwelowany i wyśmiany poprzez dodanie i ewentualną drobną przeróbkę kilku cech. Co ciekawe sprawiło to, że bohaterów dało się lubić i sympatyzować z nimi bardziej, niż w wielu popularnych produkcjach. Nie tyczy się to jednak ubogich postaci drugoplanowych, które pojawiały się i znikały bez większego wpływu na fabułę. W każdym razie otrzymaliśmy pesymistycznego i cynicznego głównego bohatera. Bohaterstwo? Bezinteresowność? Nie wiem, czy chociaż raz je okazał. Towarzysząca mu bogini jest niebywale głupia, samolubna i… ma małą wiedzę o życiu w społeczeństwie. Kobieta-rycerz nigdy nie trafia w przeciwników i, potęgując masochistyczną naturę, zawsze robi jako tarcza. Do tego mamy perełkę, zuchwałą czarodziejkę, która w sumie jest potężna. I beznadziejna. Rzuca jedynie czary, które zużywają całą manę. Jak nie lubić jej oraz wrzasku „Explosion!”?
    Fabuła 8/10
    Oj, wiele się działo. Na przestrzeni wszystkich odcinków serii otrzymałem bardzo dużo okazji do śmiechu i byłem świadkiem wyśmiania wielu typowych pomysłów twórców. Niestety epizodów było zaledwie… dziesięć. Myślę, że ilość ta jest jednym z głównych winowajców znikomego postępu fabularnego – bohaterowie nie powzięli prawie żadnych kroków celem wykonania swojej głównej misji obalenia złego monarchy. Co prawda KonoSuba nigdzie się nie spieszy. W swoim powolnym tempie, z małą ilością akcji, prze do przodu rozbawiając widzów nietuzinkowymi pomysłami. Zaskoczenie jest bardzo mocną stroną produkcji. Zaraz po eksploatacji specyficznych postaci, to ono było źródłem największej ilości zabawnych momentów. Miało jednak ogromną przewagę nad liderem rankingu – nie nudziło się. Z biegiem czasu zajawki bohaterów stawały się zwyczajne, a ich kwestie przewidywalne. Najlepszym przykładem są perwersyjne wizje Darkness. Od pewnej chwili wszyscy mogli sukcesywnie prognozować kolejne jej kwestie. Niemniej jednak dla mnie humor się nie nudził. Prawdopodobnie śmiałem się przy każdej sytuacji prowokowanej osobą Megumin.
    Kono Subarashii... niemalże w każdym elemencie parodiuje motyw przeniesienia się do świata gry komputerowej. Wyśmiewane są postacie, wydarzenia, systemy levelowania, czy też typowe motywy. Mnóstwo podtekstów jest oczywiście odpowiednio ukrytych, lecz nietrudno jest je odnaleźć. Ponadto wiele sytuacji ma podwójne dno, gdyż dodatkowo krytykuje schematyczne pomysły twórców. Daleko przykładu szukać nie trzeba – samo dostanie się Kazumy do świata RPG, owiane grubą warstwą komedii, wskazuje przyczyny transferu oraz ukazuje niejaką wyższość, tłumacząc wszystko już w pierwszym odcinku. Wyśmiewane są polowania, zdobywanie doświadczenia i wykonywanie misji. Tam, gdzie w innych produkcjach bohaterowie ryzykują życiem, tu Aqua co chwilę zaczyna być zjadana przez… żaby. Twórcom nie można odmówić także odwagi. Zamieszczenie oka Saurona było dość ryzykowne. W serii tej mieliśmy również styczność ze specyficznym lekkim fanserwisem. Mimo, iż ciągle nawiązywano do nagości, jakikolwiek negliż pojawiał się sporadycznie.
    Ogólnie 7/10
    Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo! zdecydowanie spełnia wszystkie wymagania stawiane komediom. Powiem nawet więcej, przerasta je posiadając mnóstwo dodatkowych elementów uprzyjemniających seans. Nie można jednak zapomnieć o muzyce i nie najlepszej grafice. Niestety obniżają one przyjemność płynącą z oglądania kolejnych przygód Kazumy i Aquy… Do tego dochodzi zaledwie dziesięciu odcinków tych przygód. Tak, długość anime to jej największa wada oraz główna przyczyna takiej, a nie innej oceny. Mimo wszystko tę produkcję studia Deen polecę każdemu, kto ma ochotę na wiele wybuchów śmiechu lub na obejrzenie serii oferującej świeże spojrzenie na realia gier RPG oraz ostatnich trendów anime.
    Spory dystans do siebie jest dość istotną cechą, pozytywnie wpływającą na życie. Dzięki niemu można nietuzinkowo spojrzeć zarówno na siebie, jak i na otoczenie oraz mieć szansę na wybicie się dzięki lukom w mainstreamowym myśleniu.

Rekomendacje

  • Overlord

    avatar

    Przez Paranoik, 2016-05-31 22:49:42.

    Po wyrwaniu się ze świata Overlorda przez dość długi czas poszukiwałem tytułu, który chociaż trochę mu dorówna pod kilkoma względami. Można uznać, że znalazłem taki tytuł...

    Bohaterowie obu anime wyrwani są z rzeczywistego świata, chociaż nigdy się z nim zbytnio nie żyli, a następnie wrzuceni do fantastycznej krainy. Oba tytuły dzielą ze sobą specyficzne poczucie humoru, delikatnie zboczone momenty i sam średniowieczny klimat — pełen magii i potworów.

    Różnicę może stanowić to, że bohater w Overlordzie jest już rozwinięty i zaprawiony w boju, a w KonoSuba musi on dopiero zdobyć swoje umiejętności.

Rekomendacje do tego tytułu

  • Dungeon ni Deai wo Motomeru no wa Machigatteiru Darou ka

    avatar

    Przez Marwo, 2016-01-23 23:37:01.

    Anime chociaż początkowo delikatnie się różnią, chociażby pochodzieniem protagonisty, czy jego siłą i umiejętnościami, już pod koniec pierwszego odcinka stają się coraz bardziej podobne.

    W obu przypadkach pierwszą z towarzyszek bohatera jest bognia (aczkolwiek w Kono Subarashii jest ona zdecydowanie bardziej zakręcona i mniej zapatrzona w swojego towarzysza), przy czym o ile Hestia skupiała uwagę na swojej mhh... klatce piersiowej, to Aqua przenosi tą uwagę nieco niżej. Kono jest trochę bardziej kolorowe, jednak nie ma to w zasadzie większego znaczenia i jest to spowodowane miejscem akcji, którym nie są loch/miasto do nich przyległe.

    Ogólnie rzecz ujmując, jeśli spodobało ci się jedno, to drugie też powinno.

  • Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

    avatar

    Przez Wilegas, 2016-08-26 17:54:46.

    W obydwu tytułach występuje kilka różnic, takich jak to, że klimat w jednym jest ciężki ,a drugi to komedia oraz to, że w jednym bohater ma pewne zdolności bojowe a w drugim używa jedynie sprytu.

    Obaj protagoniści nie byli szczęśliwi w swoich światach i pochodzą ze współczesnej Japonii. Mają koło siebie ogrom kobiet.Są w stanie się odradzać (jeden cofa w czasie, drugi normalnie zmartwychwstaje).

    Jeśli jesteś fanem Re:Zero i chciałbyś się rozerwać lub po Konosubie liczysz na coś poważniejszego, to masz przed sobą rozwiązanie.

     

Forum - dyskusje na temat tytułu

Ostatnie wpisy na forum.

Sorry, no results